Menu

Chwile ulotne

,,Można oczy zam­knąć na rzeczy­wis­tość, ale nie na wspomnienia.

Miłość jest śle­pa. Niena­wiść głucha. Wszys­cy są upośledzeni.

chwile.ulotne

Od czasu dodania ostatniego wpisu w mojej głowie panuje chaos.. Ciągle myślę jak zachowałabym się, gdyby przyszło mi podjąć tą decyzję raz jeszcze. Czy wiedząc jak bardzo odbije się to na mojej psychice i zniszczy mój światopogląd brnęłabym w to z tak wielkim zaangażowaniem jak wtedy.. 7 listopada. Dziś wiem jedno. 

Nie żałuję żadnej chwili spędzonej z nią. 

Wiecie co było najgorsze? Uczucie, które z dnia na dzień coraz bardziej przeszywało moją duszę. Tak cholernie się bałam, że któregoś dnia ją stracę. Nie wyobrażałam sobie żeby mogło ją zabraknąć w moim życiu. Byłam tak cholernie o nią zazdrosna... Tak, to była niezwykle toksyczna miłość- coś typu ,,Nie umiemy żyć ze sobą, nie umiemy żyć bez siebie". 

Szkoda, że wraz z mijaniem kolejnych dni dostałam niezłego kopa w dupę, lekcję od życia. Długo się zastanawiałam czy rzeczywiście na to zasłużyłam. Czy aż tak bardzo było jej ze mną źle. Czy aż tak byłam beznadziejna, że nie potrafiła mi powiedzieć prawdy. Prawdopodobnie nigdy nie otrzymam na to odpowiedzi.. Sama nie wiem czy bym chciała dowiedzieć się o sobie gorzkiej prawdy.

Zrobiłam w zasadzie świństwo. Nie ma dla mnie usprawiedliwienia. Mimo wszystko wiem, że żyłabym nadal w tej obłudzie i byłabym nadal "zdradzana", więc w pewnym stopniu nie żałuję tego. Wracając do sedna..

Wkradłam się na jej konto gadu-gadu. Przeczytałam jedną z rozmów z nieznajomą dziewczyną. Szczególną uwagę zwróciło na mnie jedno ze zdań. Było do bardzo długie zdanie. W zasadzie może nawet kilka. Pisała tam o swoich uczuciach do przyjaciółki (tej z poprzedniego postu, tej z którą miała bardzo bliskie relacje). Czytając każde słowo, łzy coraz bardziej cisnęły się do oczu. Gdy przeczytałam, że boi się powiedzieć jej o swoich uczuciach do niej, straciłam nad sobą kontrolę... Nie pamiętam dokładnie tego momentu. Jak przez mgłę.. wydaję mi się, że przeraźliwie płakałam i gryzłam poduszkę z bólu. Całą noc nie spałam. Płakałam. Po raz pierwszy znienawidziłam ją wtedy tak mocno. Poczułam się jak dziwka. Tak, Dziwka. Taka która jest na każde skinienie, na każde zawołanie. Panią lekkich obyczajów, którą można zaspokoić wszelkie potrzeby. 

W zasadzie chciałabym wymazać ten dzień z pamięci. Przyczynił się powierzchownie do śmierci mojej duszy.

Dalej? Dalej było już tylko gorzej...

© Chwile ulotne
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci